W samym sercu leśnej polany, gdzie trawa pachnie miętą, a słońce świeci ciepło jak złoty miód, mieszka niedźwiedź Bramble. Bramble jest bardzo duży, bardzo brązowy i ma niesamowicie miękkie futerko. Słyszysz? Puch-puch-puch – tak tupią jego wielkie łapy, gdy spaceruje po mchu. Na szyi Bramble zawsze nosi swój ulubiony szalik. Jest on ogromny, wełniany i ma kolory leśnej zieleni oraz żółtych kwiatów. Szalik otula go jak ciepły uścisk mamy.
Pewnego wieczoru, gdy Bramble parzył w imbryku pyszną herbatkę, usłyszał cichutkie... Bip! Bm-puk!. Tuż obok jego nosa wylądował mały przybysz z dalekiego Marsa. Miał na imię Zip, był maleńki, cały czerwony i nosił lśniący skafander. Zip chciałby napić się herbaty z niedźwiadkiem, ale ojej – jego statek kosmiczny zawisł bardzo wysoko w chmurach! Zip czuł się troszkę zagubiony i bardzo malutki na wielkiej Ziemi. Czy wiesz, jak to jest być nowym w zupełnie nieznanym miejscu?
Nagle powiał wiatr – Szuuu!. Mały Zip aż drygnął z zimna. Bramble, który ma wielkie serce, pomyślał: „Muszę pomóc mojemu nowemu koledze!”. Nie miał drabiny do nieba, nie miał skrzydeł, ale miał coś znacznie lepszego. Zaczął odwijać swój wielki, mięciutki szalik. Odwijał i odwijał, aż szalik stał się długi jak rzeka. Potem Bramble zamachnął się i – Hyc! – rzucił koniec szalika prosto do gwiazd.
Szalik połączył ziemię z kosmicznym statkiem, tworząc najmiększy most na świecie. Mały Zip zjechał po nim w dół – Wiii! – prosto w objęcia bawełnianych frędzli. Na dole czekała już parująca herbatka. Zip i Bramble siedzieli razem, pijąc z malutkich filiżanek: Siorb, siorb, mmm!. Choć jeden był wielkim niedźwiedziem, a drugi małym kosmitą, dzięki wełnianemu mostowi poczuli się jak najlepsi przyjaciele.
I tak oto, dzięki kolorowemu szalikowi, kosmos stał się mały i przytulny, a każda gwiazda na niebie wydawała się teraz troszkę cieplejsza. A kiedy herbatka została wypita, wszyscy zasnęli spokojnie, otuleni miękką, gwiezdną nocą. Dobranoc.