Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno, w samym sercu Szepczącego Lasu mieszkał mały bohater. Miał na imię Raccoon. Raccoon był szczupłym i bardzo urokliwym szopem. Nosił zielony kapturek i podpierał się lśniącym, dębowym kosturem. Jego pyszczek zdobiła czarna maseczka, a ogon miał puszyste prążki. Huśtało nim wesoło na boki, gdy Raccoon spacerował po mchu.
Pewnego ranka coś przerwało leśną ciszę. „Bip-bop-zzt!”. Co to był za dźwięk? Raccoon nadstawił uszka. Pod dużym paprociem siedziało małe, błyszczące pudełeczko z kółkami. To był Sparky, mały robot, który spadł prosto ze spadającej gwiazdy! Sparky był smutny, a jego światełka mrugały bardzo powoli. „Bip... buuu...”, zapłakał robot. Był bardzo głodny i bardzo zagubiony. Chciał wrócić do Doliny Technologii, ale nie wiedział, gdzie ona jest.
„Nie martw się, przyjacielu!” – powiedział dzielny Raccoon. Wyjął ze swojej torby Magiczny Liść. Czy wiesz, co to za liść? To była mapa! Ale ta mapa nie miała kresek. Trzeba było jej zaśpiewać, żeby pokazała drogę. Raccoon zaczął cichutko nucić: „Lala-la, dróżko ma, prowadź nas tam, gdzie Sparky dom ma”. I nagle – puf! – na liściu pojawiły się błyszczące ścieżki. „Idziemy!” – zawołał Raccoon, stukając kosturem o ziemię: Tap, tap, tap!
Droga była pełna przygód. Musieli przejść przez Gęste Krzaki-Drapaki. Raccoon szedł przodem, a Sparky jechał za nim na swoich małych kółeczkach. Nagle – Wiiiich! – porwał ich wielki wiatr! Magiczny Liść o mało nie odleciał do nieba. Ale Raccoon był bardzo zwinny. Skoczył wysoko – szup! – i złapał mapę swoimi łapkami. A Sparky? Sparky zaświecił swoimi oczkami-latarkami tak mocno, że rozświetlił drogę między drzewami. „Udało się!” – ucieszył się Raccoon. Zrozumiał, że robot i szop to świetna drużyna.
W końcu dotarli do rzeki. „Bum, bum!” – huczała woda. Kostur Raccoona zaczął świecić ciepłym światłem, pokazując bezpieczne kamienie. Przeszli po nich ostrożnie: skok, prrrr, skok! I wtedy zobaczyli Dolinę Technologii. Była pełna kolorowych kabli i wesołych maszyn. Sparky był tak szczęśliwy, że zaczął tańczyć: „Bip! Bip! Biiiip!”. Cała rodzina robotów czekała na niego, mrugając wszystkimi kolorami tęczy.
Na pożegnanie Sparky podarował Raccoonowi błyszczącą srebrną śrubkę. To był symbol ich przyjaźni. Raccoon uśmiechnął się szeroko. Choć jeden miał futerko, a drugi metalowy brzuszek, obaj czuli w środku to samo ciepło. Raccoon wrócił do swojego domku w brzozie, położył się na miękkim mchu i zasnął, śniąc o gwiazdach i nowych przyjaciołach. I tak właśnie wszystko skończyło się idealnie.