Dawno, dawno temu, a może całkiem niedaleko stąd, w pokoju pachnącym starymi książkami i klejem, mieszkała dziewczynka o imieniu Ema. Ema miała okrągłe okulary, które ciągle zsuwały się jej z nosa, i ogromny, żółty sweter, w którym mogłaby się schować cała. Ale Ema nie chciała się chować. Ema chciała latać!
Na środku dywanu stał jej wielki wynalazek: statek kosmiczny zrobiony z pudełek po płatkach śniadaniowych. Do ścian przykleiła setki guzików – małych, dużych, czerwonych i takich, co lśniły jak perły. Pstryknęła palcami i... Puf! Klik! Szur! Ema poprawiła okulary i szepnęła: „Czas na herbatkę wśród gwiazd”. Czy wiesz, co stało się potem?
Nagle pokój zaczął wirować! Podłoga zniknęła, a zamiast niej pojawiło się ciemnoniebieskie niebo, miękkie jak aksamit. Statek Emy zaczął wydawać ciche: „Humm-szszsz, humm-szszsz”. Ema leciała prosto w stronę lśniącej Drogi Mlecznej. Wszędzie dookoła migotały gwiazdki, a każda z nich wyglądała jak mały, złoty guziczek. Ale nagle – Ojej! – jeden z guzików na pulpicie zaczął drżeć. Bim-bam! Statek zaczął się kołysać! „O nie, śrubka się poluzowała!” – zawołała Ema.
Wtedy, tuż za oknem z folii śniadaniowej, zobaczyła kogoś dziwnego. To był Srebrny Leniwiec Kosmiczny! Dryfował sobie powoli, trzymając się ogonem komety. Leniwiec wyglądał na bardzo smutnego. „Boje się przejść przez ten most z gwiezdnego pyłu” – pisnął cichutko. Ema uśmiechnęła się najcieplej jak potrafiła. Wyciągnęła swój długi, żółty rękaw swetra i podała mu go przez okno. „Złap się, razem damy radę!” – powiedziała. I wiesz co? Leniwiec pomógł Emie dokręcić guzik-śrubkę swoimi długimi pazurkami, a Ema pomogła mu pokonać strach. Razem raźniej!
Wkrótce dotarli do Wielkiego Gwiezdnego Imbryka. To była chmura, która parowała jak gorąca woda. Ema wyjęła swój kubek, nalała do niego trochę światła i wypiła łyk. Czuła się tak, jakby cały wszechświat ją przytulał. Było cicho, ciepło i bardzo, bardzo dobrze. Gwiazdy wcale nie były zimne – smakowały jak najlepsza cytrynowa herbata z miodem.
Nagle statek ziewnął cicho: „Zzzz-puf”. Czas wracać do domu. Statek Emy opadł miękko na dywan w jej pokoju. Księżyc za oknem mrugnął do niej okiem, jakby chciał powiedzieć: „Dobranoc, mała pilotko”. Ema wtuliła się w swój ciepły sweter i zasnęła, wiedząc, że aby przeżyć wielką przygodę, wystarczy tylko trochę tektury, garść guzików i bardzo dużo odwagi. I tak właśnie skończył się ten gwiezdny dzień. A Ty, o czym dzisiaj pożeglujesz w swoich snach?