Dzień dobry! Znasz Fluffy’ego? Fluffy jest mały, okrąglutki i różowy jak słodka waty cukrowa. Ma wielkie, zielone oczka, które zawsze szukają przygód. Dzisiaj Fluffy ubrał swój ulubiony, pastelowy szaliczek i wyszedł na spacer pod Wielki Dąb. Ale co to? Posłuchaj…
Chrrr-puf! Chrrr-puf! Chrrr-puf!
Ojej! Cała trawka się trzęsie! Fluffy zatrzymał się i nastawił uszka. Co to za dźwięk? Czy to wielka maszyna? Czy to głodny smok? Fluffy postanowił, że zostanie detektywem. Tup, tup, tup – ruszył przed siebie po miękkim mchu. Chrrr-puf! Dźwięk stawał się coraz głośniejszy.
„Pst, Pani Biedronko!” – szepnął Fluffy do małej kropeczki na liściu. „Wiesz, co tak hałasuje?”. Ale Biedronka tylko ziewnęła: „Aaa-uaaa! Nie wiem, Fluffy, to jest baaardzo głośne”. Fluffy pobiegł dalej. Skok! Skok! Przeskoczył przez wielki korzeń dębu. Szu szu, szu – zaszeleściły suche liście. Spotkał Wiewiórkę, która szybko chowała orzeszki. „Pani Wiewiórko, czy to smok?” – zapytał Fluffy. Wiewiórka machnęła ogonkiem: „Nie wiem, pędzę do domu, bo od tego huku bolą mnie uszy!”.
Fluffy troszkę się bał, ale pogłaskał swój mały znamionek w kształcie serca za uszkiem. To dawało mu odwagę. Podszedł do wielkiej kępy zielonego mchu za drzewem. Chrrr-puf! Chrrr-bam! Teraz brzmiało to jak mały grzmot! Fluffy zajrzał za listek i… co zobaczył?
Zobaczył wielką górę brązowego, mięciutkiego futerka. To nie był smok. To nie była maszyna. To był Miś! Miś spał najsłodszym snem na świecie. Jego brzuszek unosił się do góry i opadał na dół. Góra i dół. Góra i dół. A z jego noska wydobywało się to śmieszne chrapanie: Chrrr-puf!
Fluffy uśmiechnął się szeroko. Miś wyglądał tak puszyście i samotnie. Nasz mały różowy detektyw podszedł cichutko, na paluszkach… ciii… i delikatnie pogłaskał Misia po łapce. Miś poruszył noskiem. Kichnął: „A-psik!”. Otworzył jedno oko, potem drugie i zobaczył różową kuleczkę przed sobą.
„Och!” – mruknął Miś niskim, ciepłym głosem. „Czy ja chrapię?”. Fluffy zachichotał: „Tak, Misiu! Chrapiesz jak wielka burza!”. Miś uśmiechnął się nieśmiało i poczęstował Fluffy’ego słodką jagódką.
I wiesz co się stało? Fluffy i Miś położyli się razem na miękkim mchu. Miś był jak wielka, ciepła poduszka. Fluffy wtulił się w jego brązowe futerko, a Miś zaczął znowu cichutko mruczeć. Teraz obaj ucięli sobie drzemkę pod Wielkim Dębem. I tak kończy się ta historia – bo czasem to, co brzmi groźnie, okazuje się po prostu sennym przyjacielem.