Pip poprawiła swoją niebieską koszulę nocną i chwyciła lampion. Księżyc zaglądał do salonu, a mała myszka chciała pokazać wszystkim, jaka jest dzielna. Znalazła wielki, brązowy orzech włoski. Był dwa razy większy od niej! Czy widzisz, jak Pip pręży swoje małe mięśnie? Raz, dwa, trzy, silna myszka to ja!
Pip oparła łapki o chropowatą skorupkę orzecha. Pchnęła go z całych sił, aż jej różowe uszka zrobiły się czerwone. Orzech ani drgnął, tylko cicho zachrobotał o podłogę. Pip wzięła głęboki oddech i zawołała głośno swój rym: Raz, dwa, trzy, silna myszka to... no właśnie, kto to będzie?
Myszka spróbowała drugi raz. Tym razem podłożyła pod orzech swój ogonek, żeby go podważyć. Ciągnęła i stękała, a jej długie wąsiki drżały z wysiłku. Orzech zachybotał się, ale nagle stoczył się prosto na jej puszysty ogon. Ojej! Pip poczuła, że jej serduszko bije bardzo szybko. Raz, dwa, trzy, silna myszka...
To był trzeci raz. Pip zaparła się mocno łapkami, ale orzech był po prostu za ciężki. Przykrył jej ogonek i ani rusz! Pip poczuła, że jej bródka zaczyna drżeć, a w wielkich oczach stają łzy. Bycie silną samemu było bardzo trudne. Czy wiesz, kogo Pip powinna teraz zawołać na pomoc?
Pip wzięła głęboki wdech i krzyknęła: Mamo, Tato, Ratunku! W mgnieniu oka przybiegła Myszka Mila i Myszek Leon. Razem chwycili ciężki orzech. Wspólnymi siłami podnieśli go wysoko do góry. Pip poczuła wielką ulgę i radość. Raz, dwa, trzy, silna rodzina to my! Teraz orzech leżał dokładnie tam, gdzie trzeba.
Cała rodzina przytuliła się mocno w ciepłym blasku lampionu. Pip wiedziała już, że proszenie o pomoc to też wielka odwaga. Wszyscy razem zanieśli orzech na półkę z nagrodami. Teraz w salonie było cicho i bezpiecznie. Pip ziewnęła szeroko, gotowa na kolorowe sny. To był naprawdę dobry, wspólny wieczór.