Shiki ćwiczyła swoje najszybsze znaki ninja w salonie, machając srebrnym ogonem z białym końcem. Nagle, za oknem huknął piorun i w całym domu zgasło światło! Zapanowała gęsta, atramentowa ciemność. Tata, pan Miłosz, westchnął ciężko, szukając po omacku świeczek. Ale Shiki się nie bała. Jej różnobarwne oczy — jedno bursztynowe, a drugie niebieskie — błyszczały radośnie. Wiedziała, że to idealny moment na popis jej ukrytych umiejętności.
„Spokojnie, rodzinko! Ciemność to moja specjalność!” — zawołała Shiki, poprawiając na czole metalową opaskę z symbolem yin i yang. Wyciągnęła swoją małą latarkę ninja i pstryknęła. Snop jasnego światła przeciął mrok, tworząc na ścianie wielkie koło. Shiki zaczęła zwinnie poruszać dłońmi, a jej palce układały się w skomplikowane kształty. Na tapecie pojawiły się pierwsze cienie, które wyglądały niemal jak żywe istoty.
Flick! Swish! Shiki wyczarowała sylwetkę groźnego smoka. Ale wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Symbol na jej czole zapłonął delikatnym blaskiem, a cienie na ścianie zaczęły falować i wybrzuszać się. Nagle wielki, ciemny Smok Cienistoskrzydły wyskoczył prosto z muru do pokoju! Salon zamienił się w zaczarowany, czarny las pełen drzew z tuszu, a w samym środku Smok porwał miskę ulubionych, księżycowych krakersów taty.
„Ej, to nasze przekąski!” — zaśmiała się Shiki, czując pod stopami miękki dywan, który teraz szeleścił jak leśny mech. Smok Cienistoskrzydły nie był groźny, ale uwielbiał psoty. Zaczął krążyć pod sufitem, chowając się za czarnymi chmurami z cienia. Shiki wiedziała, że musi działać jak prawdziwa shinobi. Skoczyła zwinnie na kanapę, a jej fioletowa tunika powiewała, gdy cicho skradała się w stronę żarłocznego stwora.
Swish! Shiki użyła swojej latarki jak świetlistego miecza. Zamiast walczyć, zaczęła łaskotać Smoka jasnym promieniem po jego długim, cieniutkim brzuchu. Stwór zwinął się w kłębek, wydając dźwięk przypominający szum wiatru w kominie. Był tak zajęty chichotaniem, że wypuścił miskę z krakersami. Shiki złapała ją w locie jedną ręką, wykonując w powietrzu idealne salto. „Mam was!” — zawołała z dumą.
Gdy tylko Shiki dotknęła stopami ziemi, Smok Cienistoskrzydły machnął ogonem i grzecznie wrócił na ścianę jako zwykły obrazek. W tym samym momencie prąd wrócił, a salon znów stał się zwykłym pokojem. Tata Miłosz przetarł oczy ze zdumienia, widząc Shiki z miską pełną chrupek. „Skąd wiedziałaś, że tu są?” — zapytał z uśmiechem. Shiki tylko mrugnęła swoimi niezwykłymi oczami, chowając latarkę za biały pas.
Wieczór zakończył się wspólnym chrupaniem przy ciepłym blasku lampy. Shiki siedziała dumnie między bliskimi, czując się jak prawdziwa strażniczka nocy. Rodzina zajadała księżycowe ciastka, a na ścianie, tuż za plecami dziewczynki, jej własny cień niepostrzeżenie puścił oczko do widza. Okazało się, że nawet najciemniejsza noc może stać się najwspanialszą przygodą, jeśli tylko ma się w sobie odrobinę ninja magii.