Poznajcie Trixi. Trixi jest pieskiem rasy berneński pies pasterski. Ma futerko miękkie jak najmilsza poduszka i białą gwiazdkę na piersi. Trixi widzi, że słonko zaczyna ziewać. Niebo robi się pomarańczowe i różowe, a las przygotowuje się do snu. Ale ojej! Leśni przyjaciele mają pewien kłopot. Tup-tup, tup-tup – kto to idzie? To Trixi, która chce wszystkim pomóc.
Trixi podchodzi do wiewiórki Pipa. Pip kręci się na gałęzi. Skrzyp, skrzyp! „Zbyt twardo!” – piszczy Pip. Trixi przechyla głowę, jej mądre czekoladowe oczka patrzą z troską. „Hau, hau!” – mówi cichutko i pokazuje łapką na dziuplę pełną miękkiego mchu. Pip wskakuje do środka. Ach, jak miło! Puszysta kita wiewiórki przestaje się trząść. Czy ty też potrafisz zwinąć się w kłębek tak jak mały Pip?
Potem Trixi spotyka jeżyka Barnabę. Barnaba sapie: „Sapu-sap, kłuju-kłuj!”. Liście, w których chciał spać, są zbyt kłujące i suche. Trixi dzwoni swoim mosiężnym dzwoneczkiem – dzyń, dzyń – i noskiem przesuwa kupkę miękkich, złotych liści pod wielki, bezpieczny kamień. Jeżyk chowa nosek i zasypia. Puf, puf, puf – jak spokojnie teraz oddycha.
Słońce chowa się coraz niżej, a w lesie robi się chłodno. Trixi widzi, że jej przyjaciele wciąż troszkę drżą. Wtedy Trixi wpada na najlepszy pomysł na świecie. Kładzie się na miękkim mchu, a jej wielkie, czarno-złote futerko lśni w blasku księżyca. „Chodźcie tutaj!” – zdaje się mówić jej merdający ogon. Szur, szur, szur – zwierzątka przytulają się do ciepłego boku Trixi.
Trixi jest jak wielki, żywy kocyk. Jest tu tak bezpiecznie i tak cieplutko. Sowa Luna pohukuje cichutko z góry: „Hu-huuu, czas na sen”. Trixi zamyka oczy, a jej serduszko bije spokojnie: bum-bum, bum-bum. Razem jest najlepiej, prawda? Wszyscy już chrapią: pśśś, zzz, pśśś. Dobranoc, leśny świecie. Dobranoc, mały czytelniku. I tak właśnie kończy się ten piękny, przytulny dzień.